Zawsze chciałaś to wiedzieć, czyli różnica pomiędzy art journalem, a junk journalem i wszystkie rodzaje journali, zeszytów i innych booków.

Zacznę od odpowiedzi na jedno z najczęstszych pytań: Jaka jest różnica pomiędzy junk journalem, a art journalem. Junk journal to zeszyt, który nazywa się tak ze względu na to, że został wykonany z rzeczy, które można by nazwać śmieciami. I w nim właśnie można prowadzić np. art journal. Natomiast sam art journal można prowadzić w jakimkolwiek zeszycie, szkicowniku lub notatniku.

No dobra, ale jest tego wszystkiego o wiele więcej: junk journal, art journal, a może gluebook, smashbook albo scrapbook? Bullet journal, sketchbook i jeszcze project life. O co w tym wszystkim chodzi? Ta ilość dziwnych nazw może być przytłaczająca. O ile cała ta terminologia zupełnie nie jest konieczna do tego, aby cieszyć się ich tworzeniem, to te pojęcia po internetach krążą. Jak kto ciekawy o co w tym chodzi, zapraszam do wpisu.

Aby ułatwić Ci poruszanie się w tym journalowym gąszczu, poniżej znajdziesz spis treści niniejszego wpisu.

  1. Journal
  2. Planer
  3. Bullet Journal
  4. Art Journal
  5. Junk Jurnal
  6. Sketchbook
  7. Visual Journal lub Visual Diary
  8. Scrapbook
  9. Smashbook
  10. Gluebook
  11. Project Life
  12. Altered book
  13. Travelers Notebook
  14. Travel Journal
  15. Przepiśnik

Na początku był journal.

Zacznijmy od słowa journal, które powtarza się wielu tych nazwach. Journal to po prostu dziennik lub pamiętnik. Zeszyt, w którym prowadzimy zapiski (niekoniecznie codziennie) lub miejsce do ich prowadzenia (np. karty do journalingu). A journaling, to prowadzenie tych zapisków.

Planowanie.

Planer lub planner, to często kalendarz lub terminarz z miejscem do planowania. Zwykle ma już wydrukowane tabelki do planowania. Opowiem Wam o dwóch kultowych planerach.

Happy planner – to planner, który ma już gotowe rozkładówki. Występuje w kilku rodzajach. A żeby dopasować jego rodzaj do siebie można nawet zrobić sobie test.

Planer pełen czasu – czyli planer od Pani Swojego Czasu z wyjątkowym papierem. Poza 12 kartami z miesięcznym kalendarzem składa się ze stron w kropki. Dzięki czemu oferuje totalną elastyczność w planowaniu. Dlatego świetnie nadaje się na bullet journal.

Bullet Journal (BuJo), to taki planer, w którym sama rysujesz tabelki i rozkładówki, potrzebne Ci do planowania. Dzięki temu możesz planowanie dostosować do siebie. Co więcej, co tydzień lub miesiąc możesz wypróbowywać kolejne układy i testować co Ci się najlepiej sprawdzi. Bullet journal wymyślił Ryder Caroll. Planowanie w BuJo ma pomóc w zwiększeniu produktywności. Dla mnie królową bullet journala jest oczywiście Kasia Mıstaçoğlu, która prowadziła bloga worqshop.pl, a teraz wydała książkę o bullet journalu

To tworzący bullet journal spopularyzowali różne tematyczne rozkładówki z cyku: obejrzane filmy, przeczytane książki, śledzenie nastroju czy nawyków.

Do prowadzenia BuJo wystarczy najzwyklejszy zeszyt i długopis. Jednak osobną sztuką stało się już ozdabianie stron i rozkładówek. Jest to fajna forma twórczego wyżycia. Jednak jeśli Twoim celem jest dać ujście twórczej energii, to być może bardziej polubisz art journal.

Twórcze journale.

Art Journal to miejsce, w którym dajesz wyraz swojej twórczej ekspresji.

Art journal pomaga zaspokoić potrzebę, którą każdy z nas ma, czyli potrzebę tworzenia. Jest to fajne narzędzie, bo nie tworzysz od razu obrazu czy dzieła, tylko testujesz idee czy narzędzia. Dzięki temu masz duże pole na popełnianie błędów, możesz uwolnić się od paraliżującego perfekcjonizmu (no, przynajmniej łatwiej go odpuścić).

Do tworzenia w art journalu możesz wykorzystać plastyczne przybory i dobroci jakiekolwiek sobie tylko wyobrazisz. Począwszy od zwykłego długopisu, przez pisaki, kredki, farby, po różne media, tzw. mix media.

Art journal możesz prowadzić w szkicowniku, starej książce, zeszycie, planerze od PSC. Mogą to być nawet luźne kartki, które później zepniesz w jeden zeszyt. Jak wspomniałam art journal moża też prowadzić w junk journalu.

Junk Journal. Trzymając się ściśle definicji to junk journal, czyli śmieciowy journal, to zeszyt zrobiony ze śmieci. Co będziemy uważać za śmieci, to już sprawa drugorzędna. Są twórcy mniej i bardziej konserwatywni w tej kwestii.

Już samo tworzenie junk journala to kreatywny proces. Jednak finalnie otrzymujemy zeszyt, który może służyć różnym celom. W junk journalu możesz zrobić większość z opisywanych tutaj journali.

Najczęściej jednak służy do dokumentowania wspomnień. Na jego stronach wkleja się zdjęcia, „śmieciowe” pamiątki jak bilety, ulotki, listy, a całość uzupełnia journalingiem, czyli zapiskami. Najwięcej znajdziesz junk journali w stylu vintage. Nie oznacza to jednak, że jest to jedyny sposób na jego prowadzenie.

Więcej o tym czym jest junk journal i co moża w nim prowadzić zajedziesz w moim wpisie Co to jest junk journal i dlaczego jest to rewelacyjna sprawa?

Sketchbook, to najprościej mówiąc szkicownik. Poza szkicowaniem i bazgroleniem zwykle też testuje się w nim narzędzia. Można w nim też prowadzić wiele z opisywanych tutaj journali. Często mianem sketchbooka określa się tzw. ilustrowany pamiętnik.

Dokumentowanie codzienności, zbieranie wspomnień i inspiracji.

Visual Journal lub Visual Diary, czyli ilustrowany pamiętnik. Kojarzycie te wszystkie piękne strony z akwarelowymi rysunkami i zapisanym tekstem? To właśnie visual diary, często zwany sketchbookiem (bo w sketchbooku prowadzony). Najczęściej w formie połączenia journalingu z akwarelami, ale nie zawsze musi tak być. Główną ideą jest tutaj dokumentowanie codzienności i/lub otoczenia za pomocą rysunków.

Scrapbook, to ręcznie tworzone albumy, które służą do dokumentowania wspomnień. Zwykle używa się tutaj materiałów dedykowanych do scrapbookingu. Od specjalnych papierów, poprzez stemple, szablony, naklejki na ozdobnych dziurkaczach wcale nie kończąc, bo jest tego o wiele więcej. To ogromna i bogata dziedzina twórczości.

Wygląd i rozkładówki w scrapbooku są zwykle planowane, w przeciwieństwie do takiego smashbooka.

Smashbook. Znawcy mówią, że to pradawna forma scrapbookingu. Smashbook to notatnik, w którym gromadzisz wszystko co chcesz zachować, ale bez większej dbałości o rozkład i zorganizowanie (w przeciwieństwie do scrapu). Przypadkowe rzeczy zebrane w ciągu dnia.

Na rynku istnieją też specjalne smasbooki, o tej właśnie nazwie. Są to zbindowane różnego rodzaju kartki. Do zeszytu dołączany jest specjalny pisak, który na tylnej końcówce ma klej w sztyfcie. Tym samym możesz sprawnie wklejać rzeczy i robić zapiski.

No chyba, że zrezygnujesz z pisania i wszystko będziesz wklejać wtedy to już gluebook.

Gluebook. W tym notesie chodzi o przyklejanie. Może to być gromadzenie wspomnień, ale nie tylko. Możesz w nim gromadzić inspiracje, albo nawet tworzyć kolaże. Wtedy to już taki trochę art journal, co nie? 😉

Project Life. To jeden z kultowych już sposobów na utrwalanie wspomnień. Twórczynią tej metody jest Becky Higgins. Stworzyła ona system, który opiera się na specjalnych koszulkach do segregatora, w które można wkładać ozdobne karty i zdjęcia. Koszulki pasują oczywiście do specjalnych segregatorów. Karty mogą służyć za ozdobę lub do journalingu, czyli prowadzenia zapisków.

W temacie project life znowu odsyłam Was do Kasi z worqshop.pl Temat, jak to u Kasi, możecie ogarnąć sobie od a do z.

System project life jest niezwykle prosty i oszczędzający czas. Jednak zwykle jak coś oszczędza czas, to zabiera pieniądze, więc dla niektórych może być za drogi. Według mnie doskonałą alternatywą jest dokumentowanie wspomnień w junk journalu.

W całym tym dokumentowaniu wspomnień chodzi o to, żeby utrwalać codzienność. Czyli nie tylko duże i wyjątkowe wydarzenia jak wakacje czy ślub. Prowadzenie takich albumów skłania do szukania wyjątkowości na co dzień i drobnych sprawach. Utrwalasz dany czas, który dzieje się tu i teraz. Za parę lat wcale to nie będzie ta sama, zwykła codzienność. A przejrzenie takiego albumu będzie jak odwiedziny w przeszłości.

Jeszcze cztery.

Altered book. To książka przerobiona na coś innego, najczęściej na art journal. Chodzi o książkę, która w skutek naszego działania zmienia swoje przeznaczenie.

Wiem, że jest coś takiego, że przez niektórych książka jest uważana wręcz za świętość. Na samą myśl pisania po niej, o wyrywaniu kartek nie wspominając, dostają co najmniej zawału. Pomyślcie jednak o tym, ile jest na świecie książek niepotrzebnych, z zdezaktualizowaną wiedzą, które czeka tylko przyszłość makulatury.

Z niepotrzebnej książki możesz zrobić art journal np. zamalowując strony gesso, albo tworzyć bezpośrednio na zadrukowanych stronach, traktując tekst jako pierwszą warstwę.

Jest wiele sposobów na wykorzystanie starej książki. Odeślę Cię do jednego ze sposobów, który szczególnie przypadł mi do gustu. Johanna Clough, mistrzyni junk journalingu zrobiła z książki cudowny album na zdjęcia. Tutaj znajdziesz film.

Travelers Notebook, to zwykle skórzana okładka z gumkami, do której wkłada się dopasowane rozmiarem wkłady – notatniki, tzw. inserty. Travelers Notebook ma swoje ustandaryzowanie rozmiary. Wkłady zaczepiane są na gumkę, więc łatwo je zmieniać.

Jego nazwa wskazuje, że świetnie nadaje się na dziennik podróży, czyli travel journal. Jednak tak na prawdę można w nim prowadzić co się tylko zechce. Jest bardzo wygodny i poręczny.

Jeśli chodzi o skórzaną okładkę, to można ją zastąpić czymś elastycznym. Możliwości jest na prawdę wiele. Możesz sama wykonać ją z elastycznej maty pod talerze, albo kupić na Etsy uszytą, która będzie zawierała dodatkowo kieszonki na pisadła i inne skarby.

Travel Journal. Wspomniałam już o nim wyżej przy okazji Travelers Notebook’a. To po prostu dziennik podróży, wspomnienia spisywane w podróży. Często wkłada się lub wykleja do niego również różne pamiątki z podróży jak: bilety, foldery, paragony itp. Można go prowadzić w jakimkolwiek notatniku.

Przepiśnik. Na pierwszy rzut oka to notatnik nie do końca pasujący do powyższego zestawienia. Jednak jako nałogowa kolekcjonerka, nie mogłam go tutaj nie umieścić.

Przepiśnik to zeszyt, w którym zbieramy przepisy. Często można kupić gotowe przepiśniki. Jednak ten rodzaj notatnika samą formą zachęca do samodzielnego zrobienia. Ja sama, już od jakiegoś czasu zbieram się do zrobienia własnego przepiśnika w formie junk journala.

Podsumowując, poznaj zasady i łam je jak artysta

To zestawienie ma charakter luźny i jedynie zapoznawczy. Przedstawiam tutaj większość rodzajów journali i notatników na jakie się natknęłam wchodząc w świat ogólnie pojętego art journalingu i dokumentowania wspomnień. Zauważyłam, że te pojęcia często występują obok siebie. Sami czołowi twórcy często różnie je rozumieją.

Lubię zbierać i porządkować informacje. Nie jestem jednak osobą, która w jakiejkolwiek dziedzinie uznaje konserwatyzm. A już na pewno nie w dziedzinie tworzenia. Ten wpis powstał jako swego rodzaju skorowidz dla wszystkich ciekawych, o co w tym wszystkim chodzi.

Same rodzaje journali często nakładają się na siebie i mieszają. I bardzo dobrze. Na tym m.in. polega kreatywność. I do tego Cię zachęcam: poznać zasady i robić swoje. A jaki jest Twój ulubiony journal? I czy serio jest tylko jeden? A może to jakaś super kombo hybryda powyższych? Chętnie się dowiem.

A jeśli ciekawi Cię z jakich rodzajów journali ja korzystam, to zapraszam do wpisu: wszystkie moje journale, zeszyty i notatniki.

Możliwość komentowania została wyłączona.