Po omówieniu co to w ogóle jest cały ten junk journal i co warto do niego zbierać, przyszedł czas, żeby jakiś pokazać w całej okazałości.
Ten junk journal był prezentem dla dziewczyny uwielbiającej kolory, pozytywny przekaz i rozwój osobisty, kochającej psiaki. Kwiaty, motyle i szeroka paleta barw były motywem przewodnim w tworzeniu tego kawałka książki, a wzbogacone zostały odrobiną gwiazd i kosmosu. Nie wahałam się w użyciu gotowych papierów do scrapbookingu, ale spokojnie, twórczego przetworzenia „śmieci” też nie zabrakło. Chcesz poznać szczegóły?
Może nie będzie to bardzo dokładne flip through, ale pokażę Ci najatrakcyjniejsze kąski zeszytu, który skleiłam (a w zasadzie zszyłam) minionego lata. Zapraszam do scrollowania.
Zobacz też: Jak zrobić junk journal – krok po kroku.
Okładka
Zacznijmy tak typowo, czyli od okładki. Baza została zrobiona z tylnej okładki bloku i oprawiona w przepiękny papier z torebki na prezenty. Potem wszyłam sygnatury (TU dowiesz się czym są). Grzbiet okleiłam kawałkiem tkaniny po… t-shircie. Łączenie zamaskowałam tasiemką koronką. Przykleiłam ją na taśmę dwustronną. Wszystko kleiłam na klej magiczny, który po nałożeniu dobrze jest rozsmarować pędzelkiem.
A w środku:
Czas zajrzeć do środka. Poza gotowym papierem użyłam jeszcze wielu interesujących „śmieci”. Były to: strony z gazet, plamiony własnoręcznie sprayami papier, koperty i torebki, strony i ilustracje z książek, a nawet wykroje. A jedną z większych przyjemności w tworzeniu takich zeszytów jest zestawienie tego wszystkiego razem tak, by pasowało i dawało tą zajebistą nową/starą jakość jaką mają junk journale właśnie. Całość doprawiona taśmami washi i stemplami.
Strony i ilustracje z książek
Było ich trochę więcej, jednak jakimś cudem nie zrobiłam im zdjęć. W ruch poszły strony z leksykonem ptaków, rozlatujące się baśnie Andersena, ale i nowa książka z bajeczkami dla dzieci. Dla książkowych wrażliwców: spokojnie: książka do przedmiot, a treści bajek dla mnie nietrafione, ale ilustracje ładne. Dałam im drugie życie 😉
Poniżej okładka książki przerobiona na kieszonkę – ramkę na zdjęcie.
Strony z gazet
Przeglądając swoje prasowe zasoby starałam się wybrać te, które pasowały do założeń i kolorystyki tego junk journala. Korzystałam z moich ulubionych gazet, czyli Wysokie Obcasy Extra, Przekrój i Świerszczyk (uwielbiam tamtejsze ilustracje).
Gotowe wzory i plamiony papier.
Wzorki to gotowe papiery do scrapbookingu z Actiona i Pepco (tak, tak mają takie papiery, miękkie jak zwykły blok, ale tanie i fajne). Kolekcję wzorów uzupełniają kolorowe wykroje i nuty.
Zestawiłam też gotowy papier z ozdobionym własnoręcznie. Zdobiłam papiery w kratkę, linie i gładki, a robiłam to różnymi technikami. Wszystkie łatwe i dające satysfakcjonujące efekty. Ale o tym muszę popełnic osobny wpis.
Dużo kolorowego miejsca do pisania.
Kolejna porcja zdobionego i farbowanego papieru.
Schowki i kieszonki
Schowki i kieszonki w magiczny sposób powiększają nam journal. Dzięki nim można pomieścić w nim jeszcze więcej skarbów, wspomnień, zapisków czy zdjęć. Więcej ujęć schowków i kieszonek możesz zobaczyć na moim zapisanym IG story.
Upiększenia i wykończenia.
Możliwości dodatkowego upiększenia junk journala są praktycznie nieskończone. Jednym z popularniejszych jest tzw. ogon, czyli chwost, przymocowany do grzbietu zeszyciska. Składa się ze sznurków lub tasiemek, zwykle ma zamocowane jakieś koraliki, guziki lub elementy biżuterii. Trochę tutaj z tym popłynęłam, no ale jak wypas to wypas 😉
Kolejnym z fajnych pomysłów na ozdobienie jest dodanie tzw. tabów, czyli takich wystających zakładek wyróżniających. Można je zrobić z kawałka tasiemki, tkaniny czy papieru i przyszyć nawet zszywaczem.
Na koniec słówko o łączeniach poszczególnych elementów. Występuje ich tutaj prawdziwy mix. Tkaniny kleiłam magicznym klejem, papiery zszywałam na maszynie. Sygnatury są oczywiście przyszyte ręcznie. Zużyłam też trochę kleju w sztyfcie i sporo taśmy dwustronnej.
Niech nie przeraża Cię ilość użytych technik, materiałów i pomysłów. Jak wspomniałam na początku, ten junk journal jest nimi przeładowany i taki miał być. Jednak istnieje ryzyko, że obdarowana osobą będzie trochę tym przytłoczona i będzie bała się go używać. Dlatego robiąc komuś taki prezent, musimy to wziąć pod uwagę. Ale przy takim junk journalu można też szybko zostać junk journalowym maniakiem.
Mam nadzieję, że ten wpis chociaż w jakimś stopniu Cię zainspirował. Jeśli tak się stało, udostępnij go proszę. Jeśli masz jakieś pytania, pisz śmiało w komentarzu lub mailem. Jak podoba (lub nie podoba) Ci się taka forma zeszytu? Co sądzisz o junk journalingu? Jestem niezmiernie ciekawa i chętnie poznam Twoją opinię.




































