Junk journal – od czego zacząć?

Junk journal to forma zeszytu, książki czy albumu. Ręcznie zrobiony brulion. Jeśli tu trafiłaś, to pewnie widziałaś w necie już jakieś inspirujące junk journale i nabrałaś ochoty na własny. No, ale od czego zacząć? Nie martw się, na wszystko jest metoda. A zatem wskakuj w czytanko, czyli zapraszam na wpis, w którym odpowiem Ci na to pytanie.

Zobacz też: Co to jest junk journal i dlaczego jest to rewelacyjna sprawa?

Junk journal w środku, widok z góry.

Po co Ci junk journal?

Na początku najlepiej zastanów się, co chcesz z tym junk journalem robić. Jak kiedyś potrzebowałaś zeszytu do matematyki, kupowałaś zeszyt w kratkę. Na plastykę blok, a na muzykę zeszyt do nut. Jak już wspominałam, junk journal może robić za co tylko zechcesz, a ja dam Ci kilka podpowiedzi.

Chcę w junk journalu kolekcjonować wspomnienia!

Świetnie, bo junk journal doskonale nadaje się do kolekcjonowania wspomnień. Zastanów się w jakiej formie chcesz utrwalać swoją codzienność. Czy będą to głównie zdjęcia? Czy także różnego rodzaju „śmieciowe” pamiątki (np. bilety, metki itp.)? Z pewnością potrzebne będzie miejsce na zapiski.

Do tego typu junk journala przyda się trochę ładnego papieru, który będzie dobrym tłem do wklejanych fotek. W pierwszej kolejności na myśl nasuwa się papier do scrapbookingu. Ale musisz wiedzieć, że nie jest to jedyna opcja. W tym celu możesz skorzystać z rzeczy, które być może już masz. Mogą to być papiery ozdobne do pakowania prezentów czy torebki na prezenty. Każdy z nas ma rzeczy pt. „szkoda wyrzucić, nie wiadomo co zrobić”. W poszukiwaniu papieru na bazę, warto spojrzeć na sprawę z trochę innej strony i wykorzystać np. strony z czasopism, kalendarzy, ulotki. Dodatkową przestrzeń na pamiątki zapewnią koperty i mogą to być również koperty z odzysku.

Jeśli idea kolekcjonowania wspomnień w junk journalu wydaje Ci się brzmieć interesująco, przygotowałam wpis w tym temacie: Mój najlepszy sposób na dokumentowanie wspomnień.

Zwykłe zeszyty są nudne, w moim junk journalu chcę głównie pisać!

Super, do tego junk journal też świetnie się nadaje. Zrobisz sobie oryginalny notatnik, przy okazji dając ujście swojej twórczej energii. Do pisania nadaje się nie tylko kartka w kratkę. Ciekawy efekt może dać zestawienie linii, kratek i kropek, a nawet kolorowych, gładkich kartek. Na pewno w domu znajdziesz gdzieś takie z odzysku. Pomyśl o tych wszystkich niedokończonych planerach, terminarzach i notatnikach. Możesz też za free pobrać tutaj kartki do druku, które przygotowałam. Znajdziesz tam np. standardowy papier w kropki, ale i kropkowane linie, pochyłe linie, a nawet w gwiazdki (tak, to nadal papier do pisania).

Zobacz też: Junk journal do zapisków – przegląd stron.

Te wszystkie strony, czekające tylko, żeby je zapisać, nie muszą być też wcale jednokolorowe. Każda może być inna, niepowtarzalna i ładna. I można to osiągnąć w łatwy sposób. Jak? Farbując kartki. Już wkrótce na blogu pojawi się seria wpisów o farbowaniu papieru.

Gotowy junk journal do pisania możesz używać tak jak każdy inny zeszyt (tylko z większą przyjemnością i satysfakcją ;)). Czyli na przykład jako planer, notatnik, ale tez np. dziennik wdzięczności czy pamiętnik. Możesz zrobić z niego nawet bullet journal.

Chcę odnaleźć lub rozwijać swoją kreatywność, ale nie wiem jak zacząć z art journalem.

Rozkładówka z junk journala z dokumentowania wspomnień: odbite liście, mapa i zdjęcia.

Jeśli słyszałaś już o art journalu i chciałabyś zacząć, ale gotowe szkicowniki przerażają Cię swoimi idealnymi, białymi i pustymi stronami, to mam dla Ciebie świetną wiadomość. Junk journal doskonale się tutaj sprawdza (hmm ja to już chyba gdzieś pisałam). Dlaczego? Bo nie wszyjesz do niego idealnych, białych i pustych stron 🙂 Zobacz więc z czego warto zszyć taki journal do eksplorowania własnej kreatywności.

Najtrudniej jest zacząć, a żeby zacząć łatwiej, to dobrze na naszych stronicach art journala już coś mieć. Dlatego przejrzyj swoje papierowe zasoby i pomyśl. Strony zapisane nieaktualnymi i nieważnymi notatkami, strony z bazgrołami z nudnego zebrania, rozlatująca się książka, nieudane rysunki dzieci. Stare ulotki i mapki, a może nawet gazetka reklamowa? Są przecież takie techniki w art journalu, którymi możesz to wszystko zakryć, albo wykorzystać część istniejących już tam elementów w swojej kompozycji. Co to może być? Gesso, kryjące farby akrylowe czy kolaż papierowy. Możliwości są nieskończone, a idea junk journala uwalnia nasze spojrzenie na dotychczasowe śmieci.

Nie wiem co chcę robić z moim junk journalem, ale idea jest taka zajebista, że chcę go mieć!

No i wcale Ci się nie dziwię. Też kocham junk journal. Możesz go chcieć i nie wiedzieć co z nim będzie dalej i to też jest ok. Weź różnego rodzaju kartki, strony i papierowe zapasy i po prostu zszyj. Dla samej frajdy tworzenia, dla eksperymentu. Nie od razu trzeba wiedzieć co się chce i co nam pasuje. Jak mamy się tego dowiedzieć bez eksperymentowania? Dlatego jeśli tylko masz ochotę, próbuj. Zwłaszcza, że junk journal to nie musi być wcale wielka inwestycja.

To co, idziemy dalej?

Co jest potrzebne, żeby zrobić junk journal?

Zasadniczo junk journal to sygnatury (czyli kartki zebrane w takie mini zeszyty), okładka i wszycie tych sygnatur w okładkę. Najbardziej podstawowe zapasy to:

  • klej w sztyfcie lub uniwersalny plastyczny (tzw. magiczny)
  • dwustronna taśma klejąca
  • nożyczki
  • większa igła
  • sznurek np. jutowy

Oczywiście są też sposoby na to, żeby nie szyć, ale wtedy przyda się chociaż sznurek. Zaczynamy od tego, że wszystkie papiery jakie chcemy mieć w naszym junk journalu dzielimy w sygnatury, gdzie po złożeniu będą miały od 4 do 10 kartek. Na okładkę przyda się coś twardszego, jak choćby opakowanie po ciastkach, stara teczka itp. rzeczy. Chociaż oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mieć same luźne sygnatury.

No dobrze, ale jak się za to zabrać? Tutaj znajdziesz film i instrukcję jak robię cały junk journal krok po kroku. Jednak okładka jest tam dużo bardziej skomplikowana niż to konieczne, zwłaszcza na początek. Bazę na okładkę wystarczy okleić jakimś fajnym papierem, a nawet tylko szarym pakowym. W filmie znajdziesz też instrukcję wszywania sygnatur. Jeśli jednak nie masz na to najmniejszej ochoty, możesz sygnatury po prostu przywiązać. Tak jak w ilustracji poniżej.

Ostateczny kształt nie jest… ostateczny.

Nie wstrzymuj się długo ze zrobieniem pierwszego junk journala, bo on i tak się zmieni. Zmienisz go samym użytkowaniem, znajdziesz dużo metod rozwinięcia czy ulepszenia, albo będziesz chciała zrobić zupełnie inny od nowa. A wtedy część stron tego pierwszego być może zużyjesz do zrobienia kolejnego. I to jest właśnie genialne w junk journalu.

Na początku nie przejmuj się również zbytnio estetyką. Pomieszanie styli, kolorów i kierunków po pierwsze junk journalowi służy. Po drugie poszerzysz swoją wiedzę na temat tego co Ci się podoba, a może nawet odkryjesz jakieś nowe, ciekawe połączenie?

Wiem, że te wszystkie cudowne junk journale na pintereście mają mnóstwo ukrytych kieszeni, zakładek, kart do journalingu i przeróżnie składanych stron. Ale na początku nie warto próbować zmieścić to wszystko. Na początku warto sobie sprawy upraszczać. Większą część z tych rzeczy można również dodać już potem.

W miarę używania junk journala sama dojdziesz do tego co i do czego najlepiej się sprawdza w Twoim przypadku. Jestem bardzo ciekawa, do czego wg Ciebie najlepiej by Ci się sprawdził junk journal? A może jeszcze nie wiesz, ale po prostu chciałabyś go mieć? Koniecznie daj znać w komentarzu.

A jeśli czujesz, że łapiesz junk journalowego bakcyla to zapraszam Cię do pozostałych wpisów na ten temat: junk-journal.

Możliwość komentowania została wyłączona.